Szef Anthropic, Dario Amodei, w wywiadzie dla Dwarkesh Patela stwierdził, że branża AI zbliża się do szczytu wykładniczego wzrostu. Jego zdaniem modele na poziomie „kraju geniuszy w centrum danych” — czyli superinteligentna AI przewyższająca człowieka niemal we wszystkim — pojawią się w latach 2026–2027. Prawdopodobieństwo tego scenariusza Amodei ocenia na 90% w perspektywie dziesięciu lat, ale osobiście zakłada, że nastąpi to znacznie wcześniej.
Postęp technologiczny napędzają dwa czynniki: klasyczne prawa skalowania nadal działają, a uczenie ze wzmocnieniem (RL) daje nową falę ulepszeń. Jednocześnie Amodei uważa, że do rozwiązania większości problemów ekonomicznych mogą wystarczyć ogromne okna kontekstowe (kilka milionów tokenów) oraz silne wstępne trenowanie — bez pełnego, ciągłego douczania modeli w czasie rzeczywistym.
Ekonomia wyścigu AI przeraża jednak nawet jego uczestników. Firmy są zmuszone kupować moce obliczeniowe za setki miliardów i biliony dolarów, przy czym błąd w prognozie popytu choćby o jeden rok może doprowadzić do bankructwa. Nawet Anthropic balansuje między koniecznością inwestowania w gigantyczne centra danych a ryzykiem nietrafienia w tempo wzrostu przychodów.
Osobno Amodei opowiedział o Claude Code — narzędziu do programowania, które pierwotnie powstało do użytku wewnętrznego. Tak bardzo przyspieszyło pracę pracowników Anthropic, że firma zdecydowała się wypuścić je jako osobny produkt. Według Amodeiego programowanie to obszar, w którym AI już teraz zwiększa wydajność o 15–20%, a w dłuższej perspektywie firma spodziewa się, że modele będą wykonywać nawet do 90% zadań programisty.
Nawet gdy technologia będzie gotowa, jej wdrożenie w gospodarce — proces, który Amodei nazywa „dyfuzją” — zajmie czas, choć przebiegnie szybciej niż w przypadku jakiejkolwiek wcześniejszej technologii. Za największe wyzwania nadchodzących lat szef Anthropic uważa nie kwestie techniczne, lecz geopolitykę: obawia się świata, w którym to reżimy autorytarne jako pierwsze uzyskają dostęp do potężnej AI, i opowiada się za tym, by „koalicja demokracji” wyznaczała reguły gry.